,,Zamknęłam wystarczająco dużo okien, żeby wiedzieć, że nigdy nie będziesz mógł wrócić''
Justin Bieber POV:
Odwróciłem do góry dnem szkło w swoich rękach i pozwoliłem ostatnim
kroplom alkoholu spłynąć do moich ust. Słodkie uczucie palenia, które
kochałem trwało przez kilka sekund, zanim połknąłem trochę mojej śliny i
odstawiłem pustą szklankę na ladzie baru.
-Aye JB- Mój najlepszy przyjaciel JT Withers, podszedł do mnie pijąc z
czerwonego kubka-Zamierzasz tańczyć,chłopie?- Podniósł brwi przed
wypiciem reszty substancji z jego kubka.
Skinąłem-Tylko czekam na dobrą piosenkę. Proszę cię, piosenki Miley
Cyrus nie wprowadzają mnie w nastrój- Przewróciłem oczami słuchając
przereklamowanej piosenki Miley Cyrus ,,We Can't Stop” grającej w tle.
JT wzruszył ramionami- Nie wiem, tak jakby lubię tę piosenkę.
Przewróciłem oczami- Ja lubię tylko rap, nic z tego gówna: Top czterdzieści.
-Mówisz tak,ale wiesz, jeśli Miley Cyrus wyszłaby, tutaj w stroju, który
nosiła w tym teledysku, to błagałbyś ją o dostęp do jej majtek.
-Może tak, może nie- Zaśmiałem się jak piosenka się skończyła.
“Booty, booty, booty, booty rocking everywhere. Booty, booty, booty, booty rocking everywhere.”
Zaśmiałem się i
wstałem- Teraz puścili to o czym mówiłem- Uśmiechnąłem się na piosenkę
MS New Booty, która zaczęła grać. Wstałem i znalazłem JT na parkiecie,
natychmiast dwie dziewczyny podeszły do nas. Poznałem je obie. Candy
Aleksander podeszła do JT, zaczęła tweerkować jak dziwka, którą podobno
była, Seneca Deets udała się do mnie.
„I found you, Ms. New Booty, get it together and bring it back to me”
Seneca i ja zaczęliśmy tańczyć, czułem pot tworzący się na karku i czole.
-Boże, jesteś taki gorący Justin- wyszeptała, odwracając się dociskając swoje usta do mojej szyi.
-Mmm, kochanie to
jest to miejsce- Trzymałem mocno ręce na jej biodrach, kiedy ona nadal
naznaczała moją szyję „ukąszeniem miłości”, ale bardziej znanym w naszej
grupie jako”fuck buddy bites”, ponieważ żaden z nas nigdy naprawdę nie
był w związku z innymi, tylko seks.
-Twoje mieszkanie czy moje?- Uśmiechnęła się z pożądaniem w oczach.
-Wiesz, mam dwójkę
młodszego rodzeństwa w domu, a ty żyjesz na własną rękę, więc...-
Zamarłem pozostawiając jej do myślenia o tym, co dziej się w mojej
głowie.
Skinęła głową, rozumiejąc moją podpowiedź- Moje mieszkanie- Złączyła nasze palce i poprowadziła mnie przez tłum.
-Zalicz JB!- Słyszałem krzyk JT z drugiego końca pokoju.
-Jesteś szczęściarą, Seneca!- Krzyknął kobiecy głos, nie mogłem rozpoznać kto.
-Wiem!- Krzyknęła z powrotem do nieznanego głosu jak wyszliśmy na letnie, nocne powietrze.
Seneca zatrzymała się, patrząc na mnie.
-Co jest?- Uniosłem brew, patrząc na nią od stóp do głów w zupełnej dezorientacji.
-Masz prezerwatywy, prawda? Nie mam tyle pieniędzy, żeby utrzymywać dzieci, Bieber.
Zajrzałem do mojego
portfela i wyciągnąłem idealnie owiniętą prezerwatywę- Zawsze
przygotowany kochanie, nie masz się o co martwić- Uśmiech rozłożył się
na jej ustach. Nie odpowiadając kontynuowała chodzenie, kiedy udaliśmy
się do jej domu kilka przecznic od klubu.
Saige Cameron's POV:
Następnego poranka obudziłam się niespodziewanie w moim domu, zamiast na przerażających ulicach Bronxu.
-Nie możemy tak żyć, Charlie!- Moja mama krzyknęła.
-Musimy Betty, to nasz jedyny wybór!
-Nasz jedyny wybór?-
Słyszałam szydzenie mojej mamy- Zachowujesz się tak, jakby nie było
innych domów na całym świecie, tylko ten tutaj, w Bronx, Charlie!
-Te inne domy nie były wolne. Ten został nam dany, Betty, przynajmniej mogłabyś być cholernie wdzięczna!
-Wdzięczna? Jak ja
mogę być wdzięczna, kiedy żyjemy w mieście wypełnionym narkotykami,,
przemocą, gwałtem i morderstwem, Charlie? To jest ostatnie miejsce,
gdzie chcę wychować moje dzieci!
-Nasze dzieci- Poprawił ją.
-Oh, zamknij się,
wiesz że oni nie są, jak inni ludzie tutaj! Żyli w ochronie i bogactwie
cale życie i teraz ty ciągniesz ich w całkowite przeciwieństwo.
-Nie mogę pomóc, zostałem zwolniony!-Krzyczał na nią.
Zakryłam moje uszy
poduszką, próbując zablokować ich ciągłe krzyki, słyszałam jedynie ich
tłumienie, ale przynajmniej nie mogłam zrozumieć każdego słowa.
Westchnęłam i sięgnęłam po mój telefon,który trzymał mnie przy życiu ze
społeczeństwem. Miałam pięć wiadomości tekstowych i kilka powiadomień na
Facebooku. Postanowiłam najpierw sprawdzić wiadomości.
Willow: Tęsknię za tobą, kochana! xx To nie jest to samo bez ciebie!
Willow: Uhm... Hanna już powiedziała wszystkim, że zostałaś wyrzucona z domu i wysłana do Bronx!
Jęknęłam, widząc trzy wiadomości od innych osób z mojej szkoły. Prawdopodobnie pytali o to co Hanna im powiedziała.
Josh: Czy to prawda? Czy naprawdę teraz mieszkasz w Bronx?
Adam: Cholera,
teraz mieszkasz w Bronx? Przepraszam, ale jeśli to prawda to nie
będziemy mogli już rozmawiać. Powodzenia, mam nadzieję, że nie zginiesz!
Crystal: Stara, Bronx? Haha, frajerzy nie umierają!
Westchnęłam i ukryłam
twarz w dłoniach, pozwalając na głośny krzyk z czystej rozpaczy, przed
sprawdzeniem mojego Facebooka. Na szczęście, to było tylko normalne
powiadomienie, dotyczące polubienia mojego zdjęcie profilowego lub
skomentowania jednego z moich starych statusów.
Po zakończeniu
sprawdzania wszystkiego, wsadziłam komórkę do kieszeni mojej piżamy,
wstałam z łóżka i poszłam do przedpokoju w celu znalezienia małej
łazienki. Miała tylko wannę, która może służyć także jako prysznic, WC i
mały blat. Lustro wisiało w lewym rogu nad pękniętym zlewem.
Westchnęłam i
odkręciłam wodę, trzymając dłonie pod lodowatą wodą. Następnie przemyłam
twarz i wytarłam ją. Przebiegłam palcami po moich splątanych włosach
przed związaniem ich w niechlujnego koka, elastyczną gumką, którą
nosiłam wokół mojego lewego nadgarstka.
Patrzyłam na siebie w
lustrze- Możesz to zrobić- Przekonałam sama siebie, przed otwarciem
drzwi. Słyszałam głosy dwóch dorosłych kobiet w salonie. Moja mama
siedziała na naszej kanapie z panią z recepcji, Pattie. Była ubrana w
szykowną kolorową koszulkę, Miała na sobie jeansy, które były obcisłe na
górze i rozszerzone nad jej kostkami.
-Cześć- Czułam się zakłopotana stojąc przed nimi w tych samych ubrania, w których spałam.
-Jak tam twoja pierwsza noc?- Uśmiechnęła się do mnie grzecznie.
Wzruszyłam ramionami- Chciałabym być z powrotem w Brooklinie, ale pierwsze dni są zawsze najgorsze.
-Niedługo przyzwyczaisz się do mieszkania tutaj- Zapewniła
Komu do cholery kiedykolwiek będzie całkowicie wygodnie w Bronx?- Jestem pewna, że przyzwyczaję się- Skłamałam.
-Czy wiesz coś o miejscowej szkole, do której mogłabym chodzić?- Zapytałam.
Pattie skinęła
głową- Mój syn właśnie ukończył ostatni rok, to nie jest zła szkoła.
Jestem pewna, że to nic w porównaniu z prywatną szkołą, do której
chodziłaś, ale tu nie ma złego programu nauczania. Na pewno poznasz tam
kilku znajomych.
Świetnie „szkoła nie jest zła” oznacza, że jest okropna.- Och, brzmi świetnie- Fałszywie się uśmiechnęłam.
Skinęła głową-Jeśli chcesz mogę poprosić syna, żeby przyszedł porozmawiać o szkole.
-Byłoby świetnie- Moja matka wyskoczyła- Saige przydałby się przyjaciel.
Przewróciłam oczami- Mamo, sama mogę znaleźć przyjaciół, nie musisz tego dla mnie robić.
-Och ja tylko staram
się pomóc- Strzeliła we mnie spojrzeniem- Powiedz mu, żeby przyszedł po
południu. Chciałybyśmy poznać wspaniałego chłopca wychowanego przez
ciebie.
Pattie zarumieniła się- Och, dziękuję Betty. Co sądzisz o drugiej?
-Świetnie- Mama uśmiechnęła się.
-Świetnie- Mruknęłam
sarkastycznie, obracając się na piętach. Wróciłam do mojego pokoju
wielkości szafy. Podeszłam do szafy, wybierając przyzwoity strój dla
tego przypadkowego chłopaka, który został zaproszony do mojego domu.
Zdjęłam biały top , który nosiłam. Wymieniłam moje różowe, krótkie spodenki na
ciemne spodnie. Trochę się wyginając starałam się je założyć. Nie są
zbyt małe, ale obcisłe jeansy zawsze jest trudno wcisnąć. Zapięłam
guziki i zasunęłam zamek. Szukałam coś do założenia na górną część
ciała. Znalazłam biały sweter z dzianiny i nałożyłam go na siebie.
Przykryłam moje ramiona futrzaną kamizelką. Na szczęście nie wyglądało
to głupio. Chwyciłam naszyjnik, który miał piórka i nałożyłam go na
szyję. Wyglądał idealnie na szczycie mojego swetra. Spojrzałam w lustro,
powieszone na moich drzwiach. Zrobiłam mały obrót i skinęłam głową
oceniając mój strój. Myślę, że jeśli spróbowałabym zaimponować chłopcu,
który mieszkał w gettach to byłby to idealny strój.
-Saige- Usłyszałam wołanie mojej matki. Westchnęłam i otworzyłam drzwi, powoli zeszłam do miejsca, gdzie siedziała z Pattie.
-Tak?- Przeniosłam ciężar ciała na lewą nogę.
-Czy możesz zrobić
śniadanie dla ciebie i Tobiego? Ja bym zrobiła, ale Pattie powiedziała,
że zna idealnie miejsce, gdzie mogłabym się ubiegać o pracę i muszę już
iść.
Westchnęłam- Tak, mogę to zrobić.
Wstała, podchodząc do mnie i całując w czoło- Dziękuję kochanie!
-Tak, tak- Odgoniłam ją- Idź zatrudnić się w nowej pracy, powodzenia.
-Dziękuję kochanie- Odwróciła się do Pattie- Gotowa do pracy?
-Gotowa- skinęła głową na drzwi, chichocząc.
Kołysałam się na
nogach, myśląc, gdzie do cholery jest kuchnia. Kiedy jej nie znalazłam,
wzięłam portfel z mojej szafki nocnej i ruszyłam z powrotem do salonu.
Było jeszcze jasno na dworze, więc miejmy nadzieję, że nie zostanę
zaatakowana podczas samotnego spaceru. Upewniłam się, że mam klucze do
domu i zeszłam z klatki schodowej, wychodząc na zewnątrz. Zauważyłam
dziewczynę, siedzącą na ławce, która wyglądała na mój wiek, może rok
starsza. Miała twarz schowaną w dłoniach, a jej ciało trzęsło się z
każdym szlochem, który wychodził z jej gardła. Patrzyłam na nią
zdezorientowana, nie wiedząc czy mam podejść i zapytać czy wszystko w
porządku, czy może całkowicie ją ignorować i wrócić do mojej podróży,
która miała na celu znalezienie śniadania dla mnie i mojego brata.
-Uh..- Mruknęłam i
nadal patrzyłam na nią jak idiotka. Dziewczyna usiadła, patrząc na mnie.
Miała jasną skórę, jak ja, ciemne, czekoladowo-brązowe włosy, które
były związane w niechlujny koński ogon z czarną bandamką zawiązaną wokół
niego. Miała na sobie duży sweter, który wyglądał jakby należał do
chłopaka. Założyła parę czarnych spodni do jogi, tak że mocno przylegały
do jej nogi i parę wytartych, starych, brudnych conversów.
-W czym mogę ci
pomóc?- Uśmiechnęła się do mnie, próbując powstrzymać się od płaczu i
brutalnie wytarła oczy, starając się usunąć wszystkie ślady łez.
-Oh...- Sapnęłam- Przepraszam, nie chciałam się gapić. Widzisz, po prostu przeprowadziłam się tutaj...-
-To oczywiste- prychnęła- Spójrz na swój ubiór.
Spojrzałam na dół, na moje ubranie. Myślałam, ze wyglądałam w porządku- Co jest nie tak z moim sposobem ubierania się?
-Ubierasz się jak biała!*
Zmarszczyłam brwi- Jak biała? Ty także jesteś biała- wskazałam na nią.
-Myślisz, że nie wiem jaki mam kolor skóry? Może jestem biała, ale na pewno nie ubieram się i nie zachowuję tak jak wy.
-Och.. uhm- Jęknęłam- W porządku?
Przewróciła oczami i
pokręciła głową- Nie wtrącaj się, bo zadzwonię po kilku moich
przyjaciół, którzy zanim mrugniesz pozbawią cię oddechu.
Moje oczy rozszerzyły
się i szybko odwróciłam się, oddalając się od dziewczyny. Usłyszałam
jej śmiech. Pokręciłam głową, przeklinając to miasto. Znalazłam mały,
zaniedbamy McDonalds. Odetchnęłam z ulgą i weszłam do pomieszczenia,
kierując się do lady.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie- Co podać białoskóra?
Przysięgam na Boga, jeśli jeszcze jedna osoba da mi pseudonim oparty na kolorze mojej skóry...
Posłałam jej brzydki wygląd- Wezmę dwa razy bekon, ser i ciastka jajeczne.
Odesłała mi spojrzenie. Powiedziała mi cenę, szybko zapłaciłam i wyszłam z restauracji.
-Cholera- Przeklęłam, pocierając głowę, która lekko pulsowała przez to, ze się z kimś zderzyłam.
-Patrz jak chodzisz-
Męski głos warknął na mnie. Spojrzałam w górę i zobaczyłam białego
chłopaka. Jego jasnobrązowe włosy, postawione na żel dodawały mu
dramatycznego wyglądu. Miał na sobie prosty, czarny T-shirt z dekoltem,
czerwone skinny jeans i parę czarnych wysokich trampek z korną, z firmy
SUPRA. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, ale może były bardziej
popularne w Bronx, a nie w Brookinie,
-Ja.. Ja przepraszam- Jąkałam się nerwowo. Z jakiegoś powodu bałam się go.
Uśmiechnął się,
widząc strach w moich oczach- Teraz spadaj z tego miejsca i wróć skąd
przybyłaś. Takiej bogatej dziewczynie jak ty, może stać się krzywda w
Bronx.
Przełknęłam ślinę- Mieszkam tutaj, proszę pana- Czy ja naprawdę nazwałam go panem? Uderzyłam się w myślach za to.
Popatrzył na mnie ze zdziwieniem- Jesteś dziewczyną z Bronx, tak?
-Ja..- Zagryzłam nerwowo wargi- Ja po prostu przeprowadziłam się tutaj.
-Cóż, witamy w mieście- Uśmiechnął się- Postaraj się nie zajść w ciążę.
Trącił mnie łokciem i
wszedł do McDonalds. Moje oczy rozszerzyły się , patrzyłam jak
odchodzi. Podszedł do kasy, a dziewczyna w przy kasie posłała mu zalotny
uśmiech i mrugnęła do niego.
Westchnęłam i ruszyłam z powrotem do domu, modląc się, by nie zastać dziewczyny siedzącej przy drzwiach.
Kiedy przyszłam z
powrotem już jej nie było. Weszłam do budynku i podbiegałam na górę po
schodach, chcąc nic więcej niż siedzieć na moim łóżku i jeść niezdrową
kanapkę na śniadanie.
-Toby?- Zawołałam go bez tchu i weszłam do mieszkania. Jego głowa pojawiła się zza drzwi sypialni.
-Tak?- Uniósł brwi.
Podniosłam torbę z McDonalds- Mam dla ciebie śniadanie.
-Super- Otworzył
drzwi w pełni i podszedł do mnie. Podałam mu kanapkę i chwyciłam butelkę
wody z lodówki, idąc do mojego pokoju. Włączyłam małe radio w moim
pokoju, słuchając, jak „Fun” odbija się od ścian.
-“Well, I woke up to the sound of silence and cries were cutting like knives in a fist fight”
Grała piosenka „Carry On”. Śpiewałam razem z nimi i otworzyłam okno, by pozwolić letniej bryzie wpaść do środka.
-“And I found you
with a bottle of wine, your head in the curtains and heart like the
Fourth of July. You swore and said ‘we are not, we are not shining
stars.’ This I know, I never said we are. Though I’ve been through Hell
like that, I’ve closed enough windows to know you can never look back,”-
Śpiewałam cicho, podczas jedzenia.
-Zamknij się!- Toby uderzył w ścianę. Nasze pokoje są obok siebie.
-Zostaw mnie w spokoju!- Krzyknęłam, uderzając z powrotem dwa razy tyle co on.
Położyłam się z
powrotem na moje poduszki i ścisnęłam powieki, kończąc moje jedzenie.
Przeniosłam moją torbę na stolik nocny i ponownie odpoczywałam,
słuchając dźwięków miasta.
-Przesuń się z drogi dupku- Mężczyzna warknął, wiele razy naciskając klakson.
-Pieprz się! Tutaj jest znak „stop”!
-Czy ty możesz zamknąć ryj i po prostu jechać?
Westchnęłam i
otworzyłam oczy- To nie jest relaksujące- Mówiłam do siebie. Wstałam z
łózka, wyrzucając torbę z McDonalds do kosza na śmieci. Dźwięki piosenki
Pink „True Love” rozbrzmiewały po pokoju.
“But I hate you, I
really hate you so much it must be true love, true love. Nothing else
can break my heart like true love, true love-“
Piosenka została przerwana, kiedy odebrałam telefon i przysnęłam go do ucha.
-Cześć- Położyłam się z powrotem na materac.
-Saige- Wesoły głos Willow z podnieceniem wypowiedział moje imię.
-Och, dzięki Bogu- Odetchnęłam- Nie masz pojęcia, jak to dobrze słyszeć twój głos.
Zachichotała- Tęsknisz za mną Saige?
Skinęłam głową i zdałam sobie sprawę, że nie może tego zobaczyć- Tak- Zaśmiałam się z myślach.
-Jak tam na Bronx?
Przewróciłam oczami-
Ssie dupę. Nieznajomi ciągle nazywają mnie „białą”, co do cholery? Nawet
biała dziewczyna nazwała mnie tak i ja powiedziałam „Też jesteś biała”,
a ona na to „Ale nie zachowuję się jak biała”. Następnie zagroziła, że
jej przyjaciele mnie zabiją.
-Co do cholery?- Willow dyszała- Chciałabym przenieść cię do mojego domu.
-Też bym chciała.- Westchnęłam- Nienawidzę być tutaj.
Justin Bieber POV:
Wróciłem do domu po
zjedzeniu w McDonalds z JT, który dokuczał Candy, która pracuje przy
kasie. Po przyjeździe zobaczyłem moją mamę, siedzącą na kanapie,
oglądającą nasz mały telewizor.
-Hej mamo- Uśmiechnąłem się, całując ją w czoło.
-Justin- Uśmiechnęła się do mnie- Mam dla ciebie propozycję.
Jęknąłem- Mamo, co mi teraz każesz zrobić?
Zaśmiała się- To naprawdę nie jest takie złe kochanie, obiecuję.
-Więc o co chodzi?
-Jest taka słodka dziewczyna...
Oh, zaczyna się, pomyślałem sobie.
-Przeniosła się do Bronx i ona naprawdę potrzebuje przyjaciela.
Skrzyżowałem ramiona na piersi. Czy moja mama próbuje zeswatać mnie z nową dziewczyną?
-Ile ma lat?- Uniosłem brwi.
-Cóż, jest trochę starsza, więc przypuszczam, że może mieć siedemnaście lub osiemnaście lat.
Wystarczająco dużo lat, jeżeli jest gorąca- Dobrze. Kiedy mam się z nią spotkać?
-Powiedziałam jej mamie, że przyjdziesz około drugiej. Pójdę z tobą. Dobrze brzmi, kochanie?
-Tak mamo. - Spojrzałem na zegar na ścianie. Właśnie wybiło południe.
-Mam pytanie. Jak poznałaś tę dziewczynę?
-Pracuję w recepcji bloku, do którego się przeprowadzili.
Skinąłem głową- Dobra, spoko.
-Jeśli jesteś głodny to obiad jest w kuchence mikrofalowej. Jaxon, Jazmyn, tata i ja już jedliśmy.
-Ok, dzięki mamo.
Dałem jej kolejnego
całusa w policzek i poszedłem do kuchni. Otworzyłem mikrofalówkę i
znalazłem w niej pizzę. Na szczęście była ciągle ciepła i nie
potrzebowała odgrzewania, Wyciągnąłem ją, szybko wziąłem gryza i
poszedłem do mojego pokoju.
Pokój był
przyzwoitych rozmiarów. Nie rozmiarów szafy, ale też nie takich jakie
znajdziecie w rezydencjach na Brookinie. Jedna ściana była murowana z
zewnątrz, a pozostałe trzy ściany były pomalowane na niebiesko.
Miałem podpisaną
koszulkę zespołu hokejowego Toronto Maple Leaf. Dostałem ją, kiedy byłem
młodszy i powiesiłem w ramce na ścianie. Obok niej wisiało zdjęcie z
zawodnikami, gdy miałem dziesięć lat. Na pozostałych ścianach miałem
plakaty dziewczyn w skąpych bieliznach, które leżały na masce drogich
samochodów. Moja narzuta na łóżku miała taki sam kolor, jak ściany, a
poduszki miały białawy kolor.
Westchnąłem i opadłem
na łóżko, chcąc trochę się przespać, ponieważ miałem jeszcze około
półtorej godziny, przed udaniem się do domu tej dziewczyny. Leżałem na
łóżku z zamkniętymi oczami, wyobrażając sobie, jak ta dziewczyna może
wyglądać. Może jest opalona i przyszła z Kalifornijskiej plaży.
Musiałaby mieć piaszczyste, blond, falowane włosy. Duże usta w kształcie
serca, które byłyby idealnie różowo-czerwone, krzyczące, żeby je
pocałować. I nie zapomnijmy o seksownym ciele, po którym moje ręce
mogłyby zachłannie wędrować. Wyobrażając sobie dziewczynę, popadłem w
lekki sen.
Czytasz=Komentuj XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czytasz= zostaw po sb pamiąteczkę XD PZDR Kochani ;p